i zimno.
* Nawet nie wiem kiedy. Po prostu stało się i po krzyku. Kasztany już kolczaste i pękate, liście brązowe i róże przekwitają. w Londku lato było w kwietniu, trochę na początku lipca, a potem takie dziwne podrygi, mieszanka zimno-i-pada z wieje-i-pada oraz wieje-i-zimno a także duszno-lepko-i-obleśnie. w tesko pojawiły się świąteczne lody i desery, w sklepach płaszcze, kozaki, wszystko dziwnie vintage. Spodnie i bluzki z lat 70 fantastyczne. Za dużo żółtego i pomarańczowego. Lata 40 w sukienkach. Zarzuć smoky eyes na rzecz makijażu świerzo-naturalnie-z-podkreślonymi-wyraźnie-ustami. Spam nie dotyczy już Jdynie powiększania biustu ani penisa, naucza co nosić a co jest passe. Jakby mnie to obchodziło, nuda.
... pędzi jak szalony, nawet nie wiem jak i kiedy stał się lipiec! Mnóstwo wydarzeń, które wywróciły moją codzienność do góry nogami, a potem jeszcze raz. W Londku nadal fascynująco, choć bardzo bardzo dziwnie mi z faktem, że po polsku mam okazję gadać może raz na miesiąc. Nie licząc gadania przez telefon z rodziną. Do wielu angielskich rzeczy się przyzwyczaiłam, większość nawet polubiłam - typu dziwny angielski ocet-kompletnie-inny-od-naszego, Sunday roast, czy różne wersje full English (tak, śniadanie wielkości dwóch obiadów) . Nie przyzwyczaję się do POTWORNIE BOGATEJ mieszanki narodowości i kultur, która ma niezaprzeczalne zalety ale też wad od cholery, a jej natężenie zależy od tego gdzie się mieszka. Nauczyłam się asertywności. To jedyna dobra rzecz, którą wynoszę z obecnej pracy, bo reszta to non-stop wkurw i wrzody żołądka :)
Po drodze imprezy DM i z lat 80, festival Mute (widziałam panów z DM z ogległości 15 cm co napełniło mnie szczęściem :), a z żoną Dejwa G. odbyłam dyskusję w kolejce do kibla :D, koncert PJ Harvey (fantastyczny, wspaniały, niezapomniany) nadal wspominam z przyspieszonym biciem serca bo jak ktoś może być tak utalentowany i zajebisty, no jak? :)
Marzą mi się wakacje. I pobyt w Lublinie. i w ogóle.
Tęskno mi za wszystkimi.
Idę robić foty (nadal napawam sie zajebistością RAW :)
Mua zakupila lustrzanke cyfrowa, w ramach urodzin, z poslizgiem czasowym potwornym, ale to nic, lepiej pozno niz wcale. Pozostalam wierna Nikonowi (3100 tym razem), choc Canon neci i kusi tez. Moze nastepnym razem. Nad zajebistoscia owego aparatu moglabym sie rozpisywac, ale po co :) Jestem wielce szczesliwa i zadowolona, robie fotki, bawie sie ustawieniami, tym-tamtym-i-owamtym, chyba nie zasne :)
Czas nie leci, ale zapierdala, uikendy jak zwykle mijaja szybciej niz pn-pt, choc pn-pt tez sie nie ociaga... Czas uplywa na czytaniu, checi czytania wiecej i wiecej (zamowilam 3 ksiazki z merlina i ten kurier do UE niby mial byc szybki a wlecze sie jak drut kolczasty z ... juz sie zaczynam niecierpliwic bo nie moge sie doczekac ksiazki Pana Manna, no i R Maklowicza tez), na muzyce, na taczkach taczkach taczkach (nie chce mi sie juz pracowac :), a to impreza DM, a to lata 80, a to gdzies pohasam na upper street, a to to a to tamto, a i tak teskno mi do Hadesu lubelskiego, do E i Psora i Madzi i Kasi, hmmm.
Czekam na koncert Hurts a potem PJ Harvey... na swieta ... na wiosne... na urlop.. na wyjazd do PL... na tysiacpiecset roznych rzeczy w tym zmiany zmiany, kolejne zmiany
Dostalam propozycje pracy w PL, dobrze platna, dla wojska.
co robic, co robic???

od tego jestem uzalezniona, to juz obsesja: Editors - Papillon
Z chorobowych nudow obejrzalam wszystkie dostepne powtorki seriali na bbc oraz programy kulinarne na kanale 4. 30 minutowe dania Jamiego Olivera oraz Nigella Lawson kroluja. Do ogladania Masterchef nie mam nerwow, a kucharz przeklinajacy Gordon R juz mi sie znudzil. Najprzyjemniej oglada sie Hairy Bikers oraz 2 Fat Ladies, jesli ma sie ochote na poprawe humoru i lubi sie kuchnie angielska (tradycyjna, nie junk fooda i curry :)
Nigella jest nieco irytujaca baba, ktora jest jednak niezmiernie popularna z powodow roznorakich. Jest ladna, mile mruczy i steka w czasie mieszania skladnikow dlonmi wlasnymi, a takze ma duze cycki, a dania gotuje smaczne i pozywne, kaloriami sie nie przejmujac. Pomimo elementow irytujacych trzeba przyznac, ze jedzenie prezentuje fajne, przetestowalam kilka rzeczy nawet, choc nie wzbudzilo to u mnie przezyc erotycznych jak u niej ani prezenia sie :) Jamiego tez albo sie uwielbia albo nienawidzi, styl wyluzowany ziomusia z pabu, aczkolwiek dania szybkie, proste, czesto nawet zdrowe. Udaje sie wiec dokonac kurczaka piri piri :)
apdejt: piri kurywa piri wcale nie zajmuje chwilki tylko TROCHE wiecej. to niech sie partoli ;-) jaram szlugi i organizuje sobie zycie na fejsbuku - mozna na fb marudzic z roznych powodow i narzekac, ale jak dla mnie dziala doskonale, zwlaszcza jako podreczny kalendarz imprez i wydarzen. A dawno dawno temu jak dostalam FB zaproszenie (chyba od E:) to sei zastanawialam: co to, k, jest, po co istnieje, co sie z tym robi :) Zastanawia mnie jedna rzecz: jak ludzie sa w stanie ogarnac wszystkie swoje profile na WSZYSTKICH popularnych portalach spolecznosciowych (ale to sie irytujaco nazywa)
Niech ten rok juz sie skonczy, bo juz mnie ... denerwuje (nie bede przeklinac juz od pierwszego zdania).
Rozczarowania. Nowosci. Troche rzeczy po staremu. Nowe znajomosci fajne, nowe znajomosci dziwne, tesknie za starymi. Kawa w nadmiarze i lemsip na tony - taka strasznie chora nie bylam juz dawno. Nic nie slysze.
Wiadomosci ogladam i polskie i angielskie, dwa swiaty. Obydwie opcje irytujace, te angielskie troche bardzo extremalne i srogie. Pracuje nad ta moja strona tlumaczeniowa, obiecana pomoc poszla gdzies w cholere, chuy tak zwane bombki strzelil. To walcze bez znajomosci :) no i dzialalnosc gosp obczajam. W kraju 1 i w kraju 2, wniosek: boszzz jakie tu wszystko proste jest, jak w PL to klody i wilki w porownaniu...
Wpadlam w nalog: serial 'szpilki na giewoncie'. Co sie ze mna dzieje? ja przeciez nie ogladam seriali... ale fajnie tak uslyszec polski. A tak poza tym to ja poprosze takiego gorala :)
Swiat sie wali. Oprocz szpilek mam tez kozaki PLASKIE.
Nie moge sie juz doczekac na Hey w Scali i Tymona/ Mozdzera w Jazz Cafe (juhu). czekam i czekam, wszystkie moje hitowe imprezy DM pod koniec listopada dopiero, choc jedno new wave party juz za momencik i juz za chwileczke. Takie to O mam rozrywki.
Za Lublinem tesknie i starowka, knajpami, grolszem... a ogolnie to za mordkami kochanymi znajomymi.
Bo Londek tez zajebisty jest... fascynujace miasto, nigdy nie spi, korki calodobowe, milion rzeczy do odwiedzenia i robienia, tylko NAPRAWDE sie tu jest just a face in a crowd.
Z powodu iz nie slysze nic i jestem chora i nie moge wyjsc NIGDZIE wlocze sie po sklepach internetowo. Gdyby nie moja silna wola jak ze STALI wydalabym juz cala pensje, no bo buty wszedzie.... o takie np: http://www.redsoleheels.com/ProductShow.aspx?Id=2742
33 i jeden dzien, czuje sie tak samo jak czulam sie wczesniej. Starosc nie taka straszna jest jak sie wydaje najwyrazniej:-)
Wczoraj byl bardzo dziwny dzien, smsy i milion wiadomosci na fejsbuku, a w rzeczywistosci jakos tak nieodswietnie sie zapowiadalo. Zakonczylo sie jednak ciekawie, tortem po polnocy i zimnym martini pitym do 3 nad ranem. a moze dluzej. Nie wiem, zatracilam rachube czasu, sama juz nie pamietam co mowilam, bo wykasowalam cala skrzynke nadawcza :)
Tysiac zdjec, z ktorych zadne nie oddaje tego co chce (zielonosc). W planach nowy nikon - od czytania opinii o nowym modelu juz mi sie mozg gotuje. Wypelniam dni czym sie da. Kult, Hey, PJ Harvey (na ktora bilet kupilam 2 minuty po rozpoczeciu sprzedazy - w koncu mi sie udalo!). Impreza DM w klimacie Feeling Gloomy (bo to Halloween). Impreza DM w London Stone. Czytam na tony. Tlumacze ile moge. Boje sie rzucic pracy. Do szalu doprowadzaja mnie swiateczne ozdoby i kartki w sklepach (od wrzesnia) przemieszane na polkach z helouinowymi przebraniami. Ej no, za szybko. Na polkach nadal sa olejki do opalania. W glosnikach radio new wave na last fm, the doors i duzo duzo duzo DM. Seksowny glos Prince'a. Muzyka nadala wypelnia moja codziennosc, to sie chyba nigdy nie zmieni?
Dzielnie nosze nowe czarne szpilki. Nawet zalozylam sukienke (a nie spodnie) - postep :)
- trzeba cos napisac i tu, zeby blogus nie zdechl -
Do kina bym poszla.
Mam nowa kolezanke, od jej opowiesci (o przygodach w takim czy owakim klimacie) wlos sie jezy! - albo ja jestem jakas dziwna albo ona. Podejrzewam, ze jestem staroswiecka moze? Albo nie tak zdesperowana. Ale lubie ja. Fajnie sie gada. Lubi ta sama muzyke.
Kobieta mnie podrywa. Nie wiem jak sie zachowac.
Przerwe chyba ten stream of consciousness (niemalze), wystarczy na dzis.
sama jestem sama sama w biurze, WSZYSCY kurywa wyjechali,
ale radze sobie
slonce swieci, czas najwyzszy po 2 dniach ulewy nonstop,
moja kopiarka wlasnie zaczzela mowic (?) - troche mnie to przerazilo, ze slysze glos faceta z KOPIARKI (ale to chyba ma zwiazek z tym, ze jest to rowniez FAX, chyba ma?? MAM NADZIEJE :)
przekleci ludzie nie odbieraja telefonow, dzien opiera sie na gadaniu przez tel (1 reka i kawalek mozgu wykorzystana) z tymi co dzwonia do mnie, uzywanie strasznie durnego programu specjalnego bla bla do tworzenia faktur i dokumentow i wizy sryzy (druga reka i kolejny kawalek mozgu wykorzystany), reszta mozgu poswieca sie przetworzeniu potrzeby oddychania i siedzenia przy biurku (juz nie reka, tu przydaje sie noga) oraz mysleniu o rzeczach przyjemnych
mam straszna ochote podciac kable w telefonie
i zamiast siedziec tu isc na wycieczke, potem relaksujaca kapiel i takie tam inne farmazony POKI POGODA JEST
* piosenki fajne, HITOWE :), uwolnic sie nie mozna, LA ROUX oczywiscie, In for the Kill i Bulletproof * nawet do lady gaga sie juz przyzwyczailam * musze natychmiast jechac do PL choc na krotkie wakacje, bo za duzo juz sie nagromadzilo, codziennosc mnie przytlacza * wybieram sie do canary wharf na flashmoba 'i'm a photographer not a terrorist', ciekawe czy mnie wylegitemuja :) w centrum londka dochodzi juz do paranoi, konfiskaty aparatow itd itp * za malo usmiechu na codzien
skomentuj (0)

